Blog > Komentarze do wpisu

Mitologia Mongolii

Uważa się, że sztukę szamanów, którzy w stanie transu podróżują do niewidzialnych światów, by rozwiązywać problemy ziemskiego życia Korzenie Mitów Kosmos szamana mongolskiego ma strukturę pionową: na górze jest Błękitne Wieczne Niebo, na dole zaś Matka Ziemia. Ojciec niebios rządzi 99 królestwami (tngri), z których 55 mieści się na zachodzie, 44 zaś – na wschodzie. Dziedzina Matki Ziemi składa się z 77 takich tngri, a wszystkie z tych królestw połączone są ze sobą i ożywia je sieć życia, w której każda żywa istota, na górze i na dole, pełni swą własną rolę. Całość ma kształt kosmicznego drzewa, które sięga gałęziami wyżej i niżej, między poziomami są dziury, przez które wspiąć się może szaman.

Szamanom znane są duchy polowania i bóg bohaterów. Znają opiekunów koni i krów, a także gwiazdę losu, która, choć narodzona na południu, mieszka teraz w zenicie. Wiedzę tę szaman zdobywa kosztem wielkiej próby cierpienia i wyrzeczenia i przynosi ją z krain duchów położonych poza granicami powszechnie postrzeganego świata, by zaofiarować ją swoim bliskim. 

Podstawowe wierzenia

Dzikim i gniewnym obrońcą Mongolii jest Begze Surem. Jego kult przedstawia go jako okrutnego wojownika odzianego w zbroję i złoty hełm wodza. Wywija on nad głową płonącym mieczem miedzianym z rękojeścią w kształcie skorpiona, ma też łuk i strzały. Towarzyszy mu siostra, Okin Tngri, „duch przenikliwości”. W swej siedzibie, leżącej na szczycie wznoszącej się nad morzem krwi góry, depcze Begze  po trupach ludzi i koni. Jego generał to czerwony Mistrz Życia, który jedzie do boju na grzbiecie dzikiego wilka. Wokół nich, w orgiastycznym tańcu wojennym, pląsa ośmiu rzeźników z mieczami, pożeraczy ciała, krwi i tchu życia wrogów. Mówi się, że Begze i jego horda próbowali powstrzymać przyjście buddyzmu do Mongolii, stając na drodze trzeciemu Dalajlamie w 1577 r. Dalajlama przyjął jednak postać Awalokiteśwary, a kopyta jego konia odcisnęły w ziemi słowa mantry „Om Mani Padme Hum”. Pokonany Begze związany został przysięgą, że odtąd on sam będzie obrońcą buddyzmu.

Szamani

Szamani, młodzi następcy Tarwaa, mówi, że wzywają ich duchy przodków, które gwałtownie ingerują w ich osobowość, powodując jej zachwianie i rozpad. Gdy szaman-neofita doświadcza rozdarcia ciała na planie fizycznym, duch jego znajduje schronienie w gnieździe na jednej z gałęzi drzewa świata. Tam pozostaje on, póki lekami i pożywnym pokarmem nie przywróci mu się zdrowia, a duch nie nauczy się patrzeć na świat z wysokości drzewa.

Spoczywając w swych gniazdach na gałęziach drzewa, niepierzeni szamani uczą się drogi ofiary i poświęcenia w służbie harmonii i porządku w sieci życia. Wracają do ludzi zaznajomieni z bogami wiatru i błyskawicy, bogami kątów i horyzontu, wejścia i granic, pary i pioruna i z niezliczoną ilością innych bogów, wiedza ta daje im wielką moc. Ponieważ grą na swym bębnie szaman może wezwać każdego, kogo chce, sam bóg śmierci w napadzie gniewu pozbawił dwugłowy bęben jednej z głów, by zachować swą władzę, bowiem pierwsi szamani umieli przywołać z powrotem nawet dusze dawno zmarłych osób.

poniedziałek, 07 kwietnia 2014, paaanie

Polecane wpisy